sobota, 7 marca 2009

The first one, the hardest one

Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left it's seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain
Still remains
Within the sound of silence.

Życie. Czym jesteś, że niektórzy tak Cię kochają, a inni nienawidzą? Jesteś darem czy przekleństwem? Rzucasz nami niczym tornado drzewami, przewracasz nas na kolana, kopiesz gdy leżymy. A my wciąż trwamy. Nieugięci niczemu i nikomu.
Życie, nie znasz sprawiedliwości. Nie masz zasad i ograniczeń. Pozwalasz o wszystkim decydować przypadkom jakby cała rzeczywistość była tylko eksperymentem.
Czym więc jesteś? Wynikiem rachunku prawdopodobieństwa? Jednym, wielkim przypadkiem? Nie. Nie godzę się z takim obliczem życia. Ono musi mieć jakiś cel. Każdy przychodzi na świat, by wypełnić jakieś zadanie - mamy to zaprogramowane w genach. Zagrać rolę w przedstawieniu jakim jest nasza egzystencja i zejść ze sceny, by nigdy więcej nie powrócić.
Jestem zagubiony. Wciąż szukam sensu swojej wędrówki po tym świecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz