środa, 1 kwietnia 2009

Czasem dręczy mnie pytanie: "Po co tutaj jestem?". Nie mam wyższych celów swojej egzystencji. Nie wiem dokąd dążę, na jakiej drodze się znajdę. Ale wciąż idę. Jestem sobą, niczego nie udaję, nie podejmuję decyzji wbrew sobie. I nie ugnę się przed nikim. Prędzej skończę ze sobą, niż podporządkuję się komukolwiek.

A czy potrzebuję celu? Ciężkie pytanie. Bo czy cel mojej egzystencji zmieniłby cokolwiek we mnie? Wciąż byłbym tą samą osobą. Cel jedynie mógłby pchnąć mnie w jakimś kierunku. A dlaczego sam nie wybiorę sobie celu? Chyba nie znajdę takiego, który mógłby mnie uszczęśliwić.


czwartek, 26 marca 2009

Growing up
You don't see the writing on the wall
Passing by
Moving straight ahead you knew it all
But maybe sometime if you feel the pain
You'll find you're all alone
Everything has changed

Play the game
You know you can't quit until it's won
Soldier on
Only you can do what must be done
You know in some way
You're a lot like me
You're just a prisoner
And you're trying to break free

I can see a new horizon
Underneath the blazing sky
I'll be where the eagle's
Flying higher and higher
Gonna be your man in motion
All I need is a pair of wheels
Take me where my future's lying
St. Elmo's Fire

Burning up
Don't know just how far that I can go
(Just how far I go)
Soon be home
Only just a few miles down the road
I can make it
I know I can
You broke the boy in me
But you won't break the man

I can climb the highest mountain
Cross the wildest sea
I can feel St. Elmo's Fire burning in me
Burning in me

Just once in his life
A man has his time
And my time is now
And I'm coming alive

I can hear the music playing
I can see the banners fly
Feel like you're back again
And hope riding high
Gonna be your man in motion
All I need is a pair of wheels
Take me where my future's lying
St. Elmo's Fire


Czy prawdziwa przyjaźń może trwać nawet po zdradzie? Czy istnieje coś takiego jak wybaczenie? Czy można odbudować to, co się kiedyś zniszczyło? Czy kiedyś dostanę drugą szansę... 

niedziela, 22 marca 2009

Call you up in the middle of the night
Like a firefly without a light
You were there like a blow torch burning
I was a key that could use a little turning

So tired that I couldn't even sleep
So many secrets I couldn't keep
Promised myself I wouldn't weep
One more promise I couldn't keep

It seems no one can help me now
I'm in too deep
There's no way out
This time I have really led myself astray

Runaway train never going back
Wrong way on a one way track
Seems like I should be getting somewhere
Somehow I'm neither here nore there

Im dłużej żyję wśród ludzi, tym bardziej samotnie się czuję. Oni mają swój świat, ja mam swój. I spotykamy się na krawędzi obu. Outsider żyjący samotnie na granicy... Wiele lat temu byłem tylko obserwatorem. Chęć władzy, siły i wpływów sprawiła, że zacząłem mieszać w nie swoim świecie. I gdy stanąłem na szczycie, pogardziłem wszystkim, co zdobyłem.

czwartek, 12 marca 2009

A Day in the Life

I read the news today, oh boy . . .
About a lucky man who made the grade;
And though the news was rather sad,
Well, I just had to laugh
I saw the photograph . . .

He blew his mind out in a car;
He didn't notice that the lights had changed.
A crowd of people stood and stared;
They'd seen his face before;
Nobody was really sure
If he was from the House of Lords.

Wszyscy robimy głupoty w życiu. Jedyną różnicą między ludzkimi głupotami jest sposób wyboru. Jedni co chwile pakują się w kłopoty wynikające z ich wcześniejszych, niezaplanowanych i nieprzemyślanych działań. Jest to najbardziej głupie z głupich zachowań: nie myśleć, robić co się tylko chce i nie martwić się. 

I ja zrobiłem wiele głupich i nierozważnych rzeczy w życiu. Byłem blisko śmierci przez swoją nieuwagę, skrzywdziłem kilka bliskich osób, zmarnowałem wiele szans na lepszą przyszłość. Ale niczego nie żałuję. Bo za każdym razem musiałem dokonać wyboru - i nigdy nie wybierałem w ciemno. Zawsze wiedziałem czego chcę. I byłem na to gotowy. Dlatego nie żałuję.

sobota, 7 marca 2009

The first one, the hardest one

Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left it's seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain
Still remains
Within the sound of silence.

Życie. Czym jesteś, że niektórzy tak Cię kochają, a inni nienawidzą? Jesteś darem czy przekleństwem? Rzucasz nami niczym tornado drzewami, przewracasz nas na kolana, kopiesz gdy leżymy. A my wciąż trwamy. Nieugięci niczemu i nikomu.
Życie, nie znasz sprawiedliwości. Nie masz zasad i ograniczeń. Pozwalasz o wszystkim decydować przypadkom jakby cała rzeczywistość była tylko eksperymentem.
Czym więc jesteś? Wynikiem rachunku prawdopodobieństwa? Jednym, wielkim przypadkiem? Nie. Nie godzę się z takim obliczem życia. Ono musi mieć jakiś cel. Każdy przychodzi na świat, by wypełnić jakieś zadanie - mamy to zaprogramowane w genach. Zagrać rolę w przedstawieniu jakim jest nasza egzystencja i zejść ze sceny, by nigdy więcej nie powrócić.
Jestem zagubiony. Wciąż szukam sensu swojej wędrówki po tym świecie.